Pokazywanie postów oznaczonych etykietą feeria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą feeria. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 października 2015

Jak bardzo boimy się postępu, czyli o "Aplikacji"

"Aplikacja"- Lauren Miller
Wydawnictwo: Feeria Young
 
2030 rok. Rewolucja informatyczna, której świadkami jesteśmy już dzisiaj przyniosła wiele zmian. Ekrany smartphonów zastąpiły niemal kontakt ze światem. Sprytna aplikacja o nazwie Lux pomaga dokonywać wyborów w każdym aspekcie życia. Doradza personalnie każdemu obywatelowi jak żyć, wybiera najlepsze opcje w danym momencie. Ludzie powierzają jej swoje problemy i rozterki, Lux pomaga, doradza.. A może właściwie decyduje za nich? 16-letnia Rory typową, choć inteligentną szesnastolatką. Jak wszyscy nałogowo używa Luxa, kiedy jednak trafia do szkoły z internatem dla wyjątkowo uzdolnionych uczniów, zaczyna dostrzegać, że wszystko, w co do tej pory wierzyła i czemu ufała,  jest nie do końca jest takie jak przedtem sądziła.
 
Zjawisko opisane w "Aplikacji", mianowicie nałogowe, przesadne korzystanie z wynalazków XXI wieku już dziś jest sporym problemem. Dzieci przestają wychodzić z domu (zwłaszcza te dziewięcio-, dziesięcioletnie, które powinny biegać po podwórku, a siedzą ukryte "pod kloszem" wygodnie w mieszkaniach), nastolatkowie "spotykają się" na Skypie i Facebooku", społeczeństwa przestają czytać papierowe książki. To wszystko prawda. I jeśli pomyśli się szerzej i głębiej o tym wszystkim, to zaczyna się dochodzić do wniosku, że cały postęp i cywilizacja to zło i utopia. A tak przecież nie jest. Mam jeden problem z powieścią Lauren Miller. Książkę czyta się przyjemnie, bohaterowie są sympatyczni łatwi do polubienia. Nie jest nawet jakoś specjalnie przewidywalnie, podczas lektury zostałam parę razy mocno zaskoczona. Tylko, że nie mogę rozgryźć co tak naprawdę autorka chce nam przekazać. Sam morał płynący z powieści jest zrozumiały, ale odnoszę przy tym wrażenie jakby wmawiano mi, jako czytelnikowi, że postęp jest zły, prowadzi do destrukcji i nieszczęścia.
 
Wydaje mi się, że "Aplikacja" skłoni do refleksji młode pokolenie i jest dobrym wyborem dla młodszej młodzieży. W końcu została napisana o nastolatkach i z myślą o nich.

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Tyle miłości, czyli o "Utracie" Rachel Van Dyken

"UTRATA" - Rachel Van Dyken
Wydawnictwo: Feeria Young


Podzielę się dzisiaj w Wami wrażeniami po przeczytaniu "Utraty" - zdawałoby się, romansu jakich wiele, jednak zachwalanego przez wszystkich do tego stopnia, że nie mogłam sobie tej pozycji odpuścić. Wyznam Wam od razu, że do tego typu książek podchodzę dość sceptycznie, gdyż nie mam duszy typowej romantyczki. 

Kiersten właśnie rozpoczyna studia. Przez ostatnie dwa lata, na skutek tragicznych wydarzeń, izolowała się od świata. W konsekwencji ma spore braki w życiu towarzyskim i miłosnym. Kiedy poznaje Westona wszystko się zmienia. Nie wiadomo do czego doprowadzi ich burzliwa znajomość i pojawia się kluczowe pytanie, mianowicie czym jest tytułowa Utrata i co to oznacza dla bohaterów. 

środa, 17 czerwca 2015

O trudnym losie bliskich przyjaciół, czyli "Althea&Oliver"

"ALTHEA&OLIVER" - Cristina Moracho
Wydawnictwo: Feeria Young


Wierzycie w przyjaźń damsko-męską? Spór na ten temat trwa od lat, a zdania nadal są podzielone. Ja osobiście jestem niezdecydowana. Lub inaczej: wierzę w przyjaźń damsko-męską, ale nie tę na dłuższą metę. Na potwierdzenie mych słów przedstawiam wam Altheię i Olivera - parę najlepszych przyjaciół od dziecka. Dogadują się świetnie i wiedzą o sobie wszystko, jednak w liceum Althea zaczyna czuć do chłopaka coś więcej. Sytuację komplikuje fakt, że Oliver cierpi na pewną rzadką chorobę - zespół Kleinego-Levina, potocznie zwany "chorobą Śpiącej Królewny". Oznacza to tyle, że nastolatek popada nagle w długotrwałe śpiączki, które potrafią trwać nawet kilka miesięcy.

wtorek, 28 kwietnia 2015

Niebezpieczne gry z magią, czyli "Ród: Wiedźmy z Savannah" - J.D. Horn

"RÓD; Wiedźmy z Savannah" - J.D. Horn
Wydawnictwo: Feeria Young



Mercy Taylor zawsze żyła w cieniu swojej siostry. Jej bliźniaczka Maisie jest piękna, utalentowana oraz... tak, obdarzona mocą magiczną. W miasteczku Savannah od setek lat żyje ród najpotężniejszych czarownic. Po nagłej i niespodziewanej śmierci Ginny - przywódczyni klanu musi zostać wybrany następca. Wszystko wskazuje na to, że będzie to Maisie, która przygotowywała się do swojej roli przez całe życie, jednak sprawy w miasteczku zaczynają się komplikować i przyszłość Taylorów staje pod znakiem zapytania. 

wtorek, 17 lutego 2015

Powrót bohatera nieidealnego, czyli "Chłopak Nikt 2. Jestem Misją" PRZEDPREMIEROWO

"Chłopak Nikt 2. Jestem Misją"
Wydawnictwo: Feeria



"Jestem Misją" to już druga odsłona sensacyjnej i bestsellerowej książki o młodym tajnym agencie (link do recenzji pierwszego tomu tutaj). Tym razem bohater ląduje w sercu gór New Hampshire, gdzie mieści się wojskowy obóz indoktrynacyjny dla młodych ludzi. Jego przywódca, Eugene Moore, jest wysoko postawionym człowiekiem o ogromnej sile charakteru. Zach, czyli tytułowy Chłopak Nikt ma za zadanie usunąć Moore'a, co może okazać się niezwykle trudnym zadaniem, zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że jego poprzednik zginął w niewyjaśnionych okolicznościach. 

Powieść ma tę niezwykłą właściwość (zarówno pierwszy, jak i drugi tom) że nie można się od niej oderwać. Zauważyłam, że im jestem starsza,  tym mniej książek potrafi mnie do tego stopnia wciągnąć. W tym przypadku jest to spowodowane wartką, szybką (czasami nawet zbyt szybką) akcją, krótkimi rozdziałami i zaskakującymi zwrotami akcji. 

Podczas, gdy pierwszy tom był swego rodzaju wprowadzeniem i opisem świata Chłopaka Nikogo, drugi skupia się na bardziej psychologicznym obrazie bohatera. Schemat jest podobny, widać jednak wyraźnie zmiany bohatera. Nie zarzucajcie mi lubowania się w schematycznych powieściach, jednak przyznajmy szczerze, że tego typu historie po protu potrzebują schematu (niech przykładem będzie chociażby James Bond). Wątek miłosny schodzi mocno na drugi plan. Do Zacha zaczyna docierać prawda, a może dopiero jej zalążek odnośnie tego, czym tak naprawdę jest Program, dla którego pracuje i jaką w rzeczywistości rolę odgrywa w tym wszystkim on sam. Zastrzeżenie mam jednak do czasu akcji powieści. Wszystko dzieje się tak szybko, że zaczynamy tracić wiarę w wiarygodność świata przedstawionego. Ogólnie rozegranie wydarzeń w odpowiednim czasie jest powszechnym problemem w książkach wszelkiego rodzaju. Zrobię niedługo o tym osobny wpis. 

Podsumowując, "Chłopak Nikt 2" jest ciekawą historią wielowymiarowego i bardzo realnego bohatera, którego momentami uwielbiamy, a chwilami nie znosimy. Seria CHERUB Roberta Muchamore'a była dosyć podobna do tej, a kiedy jej zabrakło sądzę, że "Chłopak Nikt" to naprawdę godny następca. 

środa, 14 stycznia 2015

Zac&Mia - A.J. Betts



Wydawnictwo: Feeria


Zac choruje na białaczkę. Podczas jednego z licznych pobytów w szpitalu na oddziale onkologicznym pojawia się dziewczyna w jego wieku. 

Książka ma dość nietypowy podział - ma trzy części pisane z różnej perspektywy. Jedna część przypada Zacowi, druga jest pisana na przemian według obydwu bohaterów i trzecia z perspektywy Mii. To rzadko spotykany zabieg, który zdecydowanie lepiej wpływa na odbiór powieści.

Sami bohaterowie budzili we mnie różne, czasami sprzeczne uczucia. Podobało mi się ironiczne poczucie humoru Zaca, jednak Mia (szczególnie na początku) niespecjalnie przypadła mi do gustu.  Zwykle jednak czytelnicy bardziej utożsamiają się z postaciami podobnymi do nich, więc to chyba normalne, bo rzeczywiście niewiele mam wspólnego z Mią. 


W sieci pojawiło się sporo porównań odnośnie "Zaca&Mii" do bardzo popularnej powieści Johna Greena, mianowicie "Gwiazd naszych winy". Pozornie książki mogą wydawać się podobne, ale w rzeczywistości są zupełnie inne. Pod względem "jakości" stoją według mnie na podobnym poziomie. I jedna, i druga mają swoje plusy i minusy. Tym, co wyróżnia "Zaca&Mię" jest z pewnością fakt, że rzeczywiście pokazuje chorobę. Bohaterowie czują się momentami bardzo źle i nie dają czytelnikowi zapomnieć, co im dolega (czytając chociażby "Gwiazd naszych winę" zdarzało mi się zapomnieć, naprawdę). 

Podsumowując, książka opowiada ciekawą historię, zupełnie różną od innych powieści tego typu. Mamy bohaterów, którzy co prawda nie od razu kupują nasze serce, ale kiedy już to się dzieje, nie ma dla czytelnika odwrotu. Nie da się o nich zapomnieć. Sama historia dzięki niecodziennej narracji wiele zyskuje, przez co powieść staje się ciekawą pozycją nie tylko dla miłośników Greena.