Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 czerwca 2016

Do biegu, gotowi...start! czyli "Tytany" (Victoria Scott)

Wydawnictwo: IUVI

 
Astrid, odkąd pamięta, jest zafascynowana wyścigami Tytanów - półmechanicznych tworach, które każdego roku zmagają się w derbach. Mimo braku środków do zainwestowania we własnego Tytana i zgłoszenia się do zawodów, dziewczyna otrzymuje szansę na wzięcie udziału w wyścigu. Dla Astrid to nie tylko szansa na sławę i zyski, ale przede wszystkim walka o lepsze życie.
 
Nie było to moje pierwsze spotkanie z autorką, Victorią Scott, która wcześniej bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie serią "Ogień i woda". Miałam wrażenie, że "Tytany" to taka trochę wariacja na temat przygodowych młodzieżówek, książka podobna nieco w swojej strukturze do "Ognia i wody". I nie pomyliłam się - "Tytany" nie odbiegają od schematu, ale to udoskonalona wersja poprzedniej serii autorki, z ciekawszą bohaterką i znacznie lepszym pomysłem na siebie. Tytułowe Tytany to naprawdę niesamowite istoty, szkoda jednak, że jedynie maszyna Astrid różniła się od innych tytanów biorących udział w wyścigu. Gdyby więcej stworzeń miało coś na kształt sztucznej inteligencji, a nawet rzeczywistych emocji, byłoby znacznie ciekawiej. Mimo to "Tytany" bronią się świeżym pomysłem.
 
Wspomniałam, że powieść jest nieco schematyczna i w dużej mierze przewidywalna, jednak wiele elementów książki odbiega od utartych schematów. Na przykład wątek romantyczny, tu potraktowano go w ciekawy sposób (mocno na drugim planie). Astrid, przygotowując się do derbów, poświęca swojemu Tytanowi cały swój czas i trzeba przyznać, że nie dość, że jej relacja ze Skoblem rozwija się w ciekawy sposób, to dodatkowo ten motyw wypadł bardzo realistycznie, na korzyść powieści.
 
Autorka jednocześnie powiela i przełamuje utarte schematy, ale całość wypada zaskakująco dobrze. "Tytany" może specjalnie nie zaskakują czytelnika, ale z pewnością pochłaniają bez reszty na długie godziny. Powieści paradoksalnie najbardziej szkodzi poprzednia seria Victorii Scott, bo jest momentami bardzo podobna.
 
Jeżeli "Ogień i woda" przypadły wam do gustu, to nie będziecie rozczarowani - "Tytany" są jeszcze lepsze. A jeśli jesteście po prostu fanami przygodowych powieści dla młodzieży, także nie powinniście żałować.

poniedziałek, 23 maja 2016

Niebezpieczne kłamstwa - Becca Fitzpatrick

Wydawnictwo: Moondrive

 
 
Kontynuujemy mini-maraton z książkami Beccy Fitzpatrick. Po Black Ice nadszedł czas na najnowszą publikację autorki - "Niebezpieczne kłamstwa".
 
Zaczyna się niepozornie - nastolatka z Filadelfii zostaje zmuszona do tymczasowej przeprowadzki do niewielkiego, wiejskiego miasteczka. Niewiele wiemy o jej przeszłości, dziewczyna jest objęta narodowym programem ochrony świadków. Stella zostawia za sobą całe swoje dotychczasowe życie - uzależnioną matkę, przyjaciół i chłopaka i od tej pory musi ułożyć sobie życie na nowo - w miejscu, do którego nigdy nie chciała trafić. Mimo stałej opieki Carminy, byłej policjantki, wiejskie życie okazuje się nie być aż tak złe, jednak dziewczyna wciąż nie może zapomnieć wydarzeń z Filadelfii. A co gorsza, stare życie nie chce zapomnieć o niej.
 
Za każdym razem daję się nabrać autorce. Spodziewam się lekkiej historii o amerykańskiej dziewczynie, z przygodą i romansem w tle. Pozornie to wszystko prawda, ale "Niebezpieczne kłamstwa" wykraczają poza utarte schematy. Zostałam wciągnięta w opowieść i nawet się nie zorientowałam, kiedy ta "lekka opowieść", na którą się nastawiałam, zmieniła się w mroczny thriller, a ja z każdą chwilą coraz bardziej bałam się o życie bohaterów. Główna bohaterka niepostrzeżenie z irytującej i rozkapryszonej nastolatki staje się prawdziwą twardzielką. Warto zauważyć, że Becca Fitzpatrick tym razem nie skupiła się jedynie na rozwinięciu postaci męskich bohaterów (Chet!). Carmina, opiekunka Stelli, jest świetnie napisaną postacią, o której chętnie poczytałabym coś więcej. Jak nie przepadam za spin-offami serii, tak w przypadku "Niebezpiecznych kłamstw" taka pozycja byłaby dla mnie idealnym rozwiązaniem.
 
Odnoszę wrażenie, że każda kolejna książka Beccy Fitzpatrick jest coraz bardziej przemyślana pod względem bohaterów i fabuły, co oczywiście przekłada się na jakość powieści. Jeśli przypadło wam do gustu "Black Ice", to "Niebezpiecznymi kłamstwami" będziecie zachwyceni.

czwartek, 29 października 2015

"Czy wspominałam, że Cię kocham?" - Estelle Maskame

"Czy wspominałam, że Cię kocham? - Estelle Maskame
Wydawnictwo: Feeria Young
 
Dziś recenzja książki lekkiej, ale świeżej. Wakacje, plaża, słoneczna Kalifornia, szalone imprezy i zakazane romanse. Warto dodać na początku, że Estelle Maskame zaczęła publikować swoje teksty w wieku zaledwie 17 lat, a jej historia zyskała taką popularność, że młoda autorka zmuszona była porzucić zwyczajną pracę na rzecz pisania (nie żeby wyszłoby jej to na złe). Fabuła na pierwszy rzut oka wydaje się być jednak podobna do setek innych książek tego rodzaju. Wobec tego pytanie brzmi: W czym tkwi ten fenomen?
 
Eden Munro wyjeżdża na wakacje do Kalifornii, do ojca, którego nie widziała od trzech lat. Mimo, że jest dość spokojną szesnastolatką, szybko poznaje nowych ludzi, którzy (jak na Kalifornię przystało) całe wakacje spędzają na ostrym imprezowaniu. Tak, dzień w dzień. Eden jest typową, w zasadzie mało intrygującą postacią, bez żadnych szczególnych cech. Muszę przyznać, że jej dość irytujący sposób bycia nie porwał mnie na początku i bohaterka działała mi na nerwy. Ale bez obaw, im dalej, tym lepiej. Dziewczyna poznaje swojego przyrodniego brata, Tylera, który przez większość czasu zachowuje się jak kompletny idiota w stosunku do wszystkich, ma w sobie jednak coś urzekającego. Ich relacja rozwija się coraz bardziej i bohaterowie zaczynają coś do siebie czuć. Mam świadomość, że wątek zakochanego rodzeństwa nie jest w literaturze, zwłaszcza tej młodzieżowej, niczym odkrywczym, tutaj jednak całość została podana w zaskakująco przyjemny sposób.
 
Wyznam wam szczerze, że mam pewną słabość do czytania historii, których akcja skupia się w dużej mierze na imprezowych i miłosnych wyczynach nastolatków, mimo, że sama raczej stronię od takich ekscesów (chyba, że w gronie przyjaciół - wtedy to co innego). Przyznaję to niemal ze wstydem, choć myślę, że moim wieku (18 lat - próg dorosłości) można to jeszcze wybaczyć. Guilty pleasure od czasu do czasu nie jest niczym złym. Jeśli więc chcecie na chwilę oderwać się od codziennych problemów i poczytać o intrygach miłosnych, tajemniczych facetach, a przede wszystkim poczuć raz jeszcze w tym roku naprawdę letnią atmosferę, to nie widzę przeciwskazań. Gwarantuję, że spędzicie miło czas. Jak ja, bo wiecie, mimo,że trochę krytykuję, to moje fanowskie serduszko domaga się kolejnych części.

środa, 9 września 2015

Ogień i woda, czyli żywioł ponad wszystko

"Ogień i woda" - Victoria Scott
Wydawnictwo - IUVI
 
Kilka lat temu świat opanowała moda na młodzieżowe antyutopie. To gatunek, którym zaczytywałam się przez bardzo długi czas. Sięgałam po podobne do siebie, coraz bardziej schematyczne historie i nie mogłam znaleźć godnego rywala dla  ukochanych "Igrzysk Śmierci". Nie zadowalały mnie na dłuższą metę żadne Niezgodne, czy inne Dary Anioła. Te serie, a także wiele innych samodzielnych powieści o podobnej tematyce, choć przyjemne w odbiorze, nie działały na mnie i nie pobudzały do buntu. "Ogień i woda" to wreszcie coś innego. Ale o tym za chwilę. 
 
 
Tella Holloway jest zwyczajną szesnastolatką. Jej brat jest nieuleczalnie chory odkąd pamięta, a lekarze nawet nie potrafią ustalić co dokładnie mu dolega. I właśnie wtedy Tella dostaje zaproszenie na udział w tajemniczym Piekielnym Wyścigu - walkę z żywiołami i własnym lękiem. Organizatorzy kuszą - nagrodą główną jest lekarstwo na dowolną chorobę. Uczestników jest jednak wielu, a zwycięzca może być tylko jeden.

czwartek, 27 sierpnia 2015

"Lilith:Dziedzictwo" albo Mary Sue to n-tej potęgi


"Lilith: Dziedzictwo" - Jo. E. Rach.
Wydawnictwo: Novae Res
 
 
Sha to bardzo specyficzna dziewczyna. Ciągłe przeprowadzki sprawiły, że jej jedynym przyjacielem jest jej ojciec. Teraz lądują w słonecznym Cannes, co dla Sha jest miłą odmianą po chłodnym i nieprzyjaznym klimacie Islandii. Po raz pierwszy w życiu ma okazję chodzić do normalnej szkoły. Już pierwszego dnia zaprzyjaźnia się z Danielem i Chrisem - chłopcami idealnymi i bardzo nią zainteresowanymi od pierwszej chwili.  Gdzie w tej sielance jest miejsce dla tajemniczych wizji, które dręczą bohaterkę? I kogo wybrać, kiedy i Daniel, i Chris wydają się być pozbawieni wad?

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Zdradzieckie koleje losu, czyli "Ciemność płonie" Jakuba Ćwieka

"CIEMNOŚĆ PŁONIE" - Jakub Ćwiek
Wydawnictwo: Sine Qua Non

W ostatnich dniach miałam przyjemność po raz pierwszy (zdecydowanie nie ostatni) zapoznać się z twórczością Jakuba Ćwieka, czyli jednego z najbardziej cenionych twórców polskiej fantastyki. 

Dworce kolejowe, zwłaszcza w polskich realiach, to miejsca napawające swego rodzaju lękiem. Obskurne, wąskie przejścia, podziemne, ciemne zakamarki. Hałas pociągów, bezdomni i komunikaty przez megafon, gdzie słowa zlewają się w niewyraźny bełkot. To wszystko składa się na dość mało optymistyczną wizję polskiego dworca kolejowego. Natalia, zwyczajna studentka oddaje przypadkiem pewną starą monetę i od tej pory jej życiem zawładnie Ciemność. Ciemność bowiem widzi, słyszy i czuje wszystko dookoła. Czeka. I gra nie fair. 

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Tyle miłości, czyli o "Utracie" Rachel Van Dyken

"UTRATA" - Rachel Van Dyken
Wydawnictwo: Feeria Young


Podzielę się dzisiaj w Wami wrażeniami po przeczytaniu "Utraty" - zdawałoby się, romansu jakich wiele, jednak zachwalanego przez wszystkich do tego stopnia, że nie mogłam sobie tej pozycji odpuścić. Wyznam Wam od razu, że do tego typu książek podchodzę dość sceptycznie, gdyż nie mam duszy typowej romantyczki. 

Kiersten właśnie rozpoczyna studia. Przez ostatnie dwa lata, na skutek tragicznych wydarzeń, izolowała się od świata. W konsekwencji ma spore braki w życiu towarzyskim i miłosnym. Kiedy poznaje Westona wszystko się zmienia. Nie wiadomo do czego doprowadzi ich burzliwa znajomość i pojawia się kluczowe pytanie, mianowicie czym jest tytułowa Utrata i co to oznacza dla bohaterów. 

środa, 17 czerwca 2015

O trudnym losie bliskich przyjaciół, czyli "Althea&Oliver"

"ALTHEA&OLIVER" - Cristina Moracho
Wydawnictwo: Feeria Young


Wierzycie w przyjaźń damsko-męską? Spór na ten temat trwa od lat, a zdania nadal są podzielone. Ja osobiście jestem niezdecydowana. Lub inaczej: wierzę w przyjaźń damsko-męską, ale nie tę na dłuższą metę. Na potwierdzenie mych słów przedstawiam wam Altheię i Olivera - parę najlepszych przyjaciół od dziecka. Dogadują się świetnie i wiedzą o sobie wszystko, jednak w liceum Althea zaczyna czuć do chłopaka coś więcej. Sytuację komplikuje fakt, że Oliver cierpi na pewną rzadką chorobę - zespół Kleinego-Levina, potocznie zwany "chorobą Śpiącej Królewny". Oznacza to tyle, że nastolatek popada nagle w długotrwałe śpiączki, które potrafią trwać nawet kilka miesięcy.

wtorek, 28 kwietnia 2015

Niebezpieczne gry z magią, czyli "Ród: Wiedźmy z Savannah" - J.D. Horn

"RÓD; Wiedźmy z Savannah" - J.D. Horn
Wydawnictwo: Feeria Young



Mercy Taylor zawsze żyła w cieniu swojej siostry. Jej bliźniaczka Maisie jest piękna, utalentowana oraz... tak, obdarzona mocą magiczną. W miasteczku Savannah od setek lat żyje ród najpotężniejszych czarownic. Po nagłej i niespodziewanej śmierci Ginny - przywódczyni klanu musi zostać wybrany następca. Wszystko wskazuje na to, że będzie to Maisie, która przygotowywała się do swojej roli przez całe życie, jednak sprawy w miasteczku zaczynają się komplikować i przyszłość Taylorów staje pod znakiem zapytania. 

wtorek, 24 marca 2015

"Z Archiwum X: Wyznawcy", czyli The Truth Is Still Out There

"Z Archiwum X: Wyznawcy" - Chris Carter
Wydawnictwo: SINE QUA NON

Po trzech tygodniach wracam z kolejnym, drugim już filmikiem. Tym razem to recenzja komiksu "Z Archiwum X", czyli dość nietypowa kontynuacja serialu wiele, wiele lat po zakończeniu produkcji. Zapraszam do oglądania!



niedziela, 22 marca 2015

Niczym agent CIA, czyli recenzja "Anatomii kłamstwa"

"Anatomia kłamstwa" - F. Houston, M. Floyd, S. Carnicero, D. Tennant
Wydawnictwo: Sine Qua Non


Zastanawialiście się kiedyś jak to jest być tajnym agentem? Podobnie jak mnie pewnie kojarzy się to wam z tajnymi misjami, szalonymi pościgami i zbrodniarzami, z których podczas przesłuchań należy jakimś magicznym sposobem wyciągnąć prawdę. Zatrzymajmy się przy tym ostatnim. W prawdziwym życiu bycie agentem służby wywiadowczej nie jest może aż tak spektakularne, jednak nie można odmówić temu zajęciu swego rodzaju magii. Autorzy "Anatomii kłamstwa" to byli agenci CIA. Przez całe lata swojej pracy doprowadzili do przyznania do winy ogromnej ilości zbrodniarzy. W tym niezwykłym poradniku pokazują nam jak w rzeczywistości wygląda ich praca oraz podpowiadają co robić, aby w zwyczajnym życiu być czujnym obserwatorem. 

wtorek, 17 lutego 2015

Powrót bohatera nieidealnego, czyli "Chłopak Nikt 2. Jestem Misją" PRZEDPREMIEROWO

"Chłopak Nikt 2. Jestem Misją"
Wydawnictwo: Feeria



"Jestem Misją" to już druga odsłona sensacyjnej i bestsellerowej książki o młodym tajnym agencie (link do recenzji pierwszego tomu tutaj). Tym razem bohater ląduje w sercu gór New Hampshire, gdzie mieści się wojskowy obóz indoktrynacyjny dla młodych ludzi. Jego przywódca, Eugene Moore, jest wysoko postawionym człowiekiem o ogromnej sile charakteru. Zach, czyli tytułowy Chłopak Nikt ma za zadanie usunąć Moore'a, co może okazać się niezwykle trudnym zadaniem, zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że jego poprzednik zginął w niewyjaśnionych okolicznościach. 

Powieść ma tę niezwykłą właściwość (zarówno pierwszy, jak i drugi tom) że nie można się od niej oderwać. Zauważyłam, że im jestem starsza,  tym mniej książek potrafi mnie do tego stopnia wciągnąć. W tym przypadku jest to spowodowane wartką, szybką (czasami nawet zbyt szybką) akcją, krótkimi rozdziałami i zaskakującymi zwrotami akcji. 

Podczas, gdy pierwszy tom był swego rodzaju wprowadzeniem i opisem świata Chłopaka Nikogo, drugi skupia się na bardziej psychologicznym obrazie bohatera. Schemat jest podobny, widać jednak wyraźnie zmiany bohatera. Nie zarzucajcie mi lubowania się w schematycznych powieściach, jednak przyznajmy szczerze, że tego typu historie po protu potrzebują schematu (niech przykładem będzie chociażby James Bond). Wątek miłosny schodzi mocno na drugi plan. Do Zacha zaczyna docierać prawda, a może dopiero jej zalążek odnośnie tego, czym tak naprawdę jest Program, dla którego pracuje i jaką w rzeczywistości rolę odgrywa w tym wszystkim on sam. Zastrzeżenie mam jednak do czasu akcji powieści. Wszystko dzieje się tak szybko, że zaczynamy tracić wiarę w wiarygodność świata przedstawionego. Ogólnie rozegranie wydarzeń w odpowiednim czasie jest powszechnym problemem w książkach wszelkiego rodzaju. Zrobię niedługo o tym osobny wpis. 

Podsumowując, "Chłopak Nikt 2" jest ciekawą historią wielowymiarowego i bardzo realnego bohatera, którego momentami uwielbiamy, a chwilami nie znosimy. Seria CHERUB Roberta Muchamore'a była dosyć podobna do tej, a kiedy jej zabrakło sądzę, że "Chłopak Nikt" to naprawdę godny następca. 

wtorek, 3 lutego 2015

Busem przez świat. Ameryka za 8 dolarów

"BUSEM PRZEZ ŚWIAT: AMERYKA ZA 8 DOLARÓW"
Wydawnictwo: SINE QUA NON


Karol Lewandowski to pomysłodawca projektu Busem przez świat. Razem z grupą przyjaciół studenci odwiedzili już 52 kraje na pięciu kontynentach. Tym razem postanowili wyruszyć na trzymiesięczną wyprawę kolorowym busem do Ameryki. Z powodu ograniczonych funduszy, po odliczeniu wszelkich opłat związanych z przelotem, wizami i transportem samochodu, zostało im około 8 dolarów dziennie na jedzenie. Większość ludzi uznałaby w tym momencie pomysł za całkowicie karkołomny, ale bohaterowie od początku wierzyli w swoją wyprawę, na co najlepszym dowodem jest książka, którą trzymam właśnie w rękach. 

"Ameryka za 8 dolarów" to nie tylko relacja z podróży, ale także unikalny przewodnik po niezwykłych miejscach na terenie Stanów Zjednoczonych, Kanady i Meksyku. Książka jest bogato ilustrowana. Opis każdego z kolejnych miejsc zajmuje tylko około 2-3 stron. To dosyć krótkie opisy, ale treściwie, chociaż o wielu miejscach chętnie dowiedziałabym się znacznie więcej. Podróżnicy podsuwają praktyczne pomysły jak radzić sobie w trudnych sytuacjach. A takich zdarzyło się sporo, zwłaszcza kiedy weźmiemy pod uwagę, że podróżowali starym busem (awaria miała miejsce się 11 razy podczas 12-tygodniowej wycieczki). Nietrudno wówczas o ciekawą (ale także stresującą) przygodę. Ekipa dotarła w miejsca, do których rzadko zaglądają turyści i czasami spali w zupełnej dziczy. Zadziwiła mnie natomiast przyjacielskość Amerykanów, którzy  każdej sytuacji wyciągali do podróżników pomocną dłoń.

Bohaterowie pokazali nam swoją siłę ducha i wiarę, że marzenia faktycznie można spełnić. Udowadniają na każdym kroku, że nic, naprawdę nic nie jest w stanie stanąć na drodze komuś, kto wie czego chce od życia. Ach, jak mi się marzy taka wyprawa. Coś niesamowitego. A na razie wybieram się na prelekcję ekipy Busem przez świat, bo okazało się, że zagoszczą w moim mieście w najbliższą niedzielę. 

P.S. Jeśli jeszcze nie zaglądaliście na ich bloga, to zróbcie to jak najprędzej. Naprawdę warto!

niedziela, 1 lutego 2015

"(Nie) mam się w co ubrać", czyli niecodzienna recenzja poradnika modowego

"(NIE) MAM SIĘ W CO UBRAĆ" - KAROLINA GLINIECKA (CHARLIZE MYSTERY)
Wydawnictwo : SINE QUA NON





Dziś będzie o modzie. Charlize Mystery, czyli Katarzyna Gliniecka to w tej chwili jedna z najbardziej cenionych blogerek modowych w Polsce.  Jako pierwszy bloger wyjechała na Nowojorski Tydzień Mody i odniosła sukcesy na rynku zagranicznym. Teraz opublikowała poradnik, w którym doradza Polkom, co nosić, aby czuć się pewnie i elegancko. 

"(Nie) mam się w co ubrać" to porządnie i przejrzyście napisany poradnik. Zaciekawi zarówno osoby obeznane w świecie mody, jak i kompletnych laików. Autorka podpowiada nam jakie stylizacje stosować na co dzień i od święta.  Opisuje typy poszczególnych sylwetek i tkanin.  Okazuje się, że coś tak, wydawałoby się błahego jak ubiór, stwarza mnóstwo problemów, a zasady, które kierują tą całą machiną są strasznie skomplikowane (I co gorsza cały czas zmienne). Charlize ma na te tematy rozległą wiedzę. Oprócz opisu kolejnych części garderoby dorzuca wiele anegdot i przypomina krótką historię mody. Poradnik jest więc swego rodzaju kompedium wiedzy w pigułce. 

Należy wspomnieć także o ładnym wydaniu poradnika. Zwłaszcza w tego typu publikacjach ma to duże znaczenie, a "(Nie) mam się w co ubrać" jest książką przyjemną dla oka każdej kobiety - to tytuł bogaty w ilustracje i wydany w porządnej twardej oprawie na kredowym papierze. 

Podczas lektury dowiedziałam się wielu rzeczy, o których wcześniej nie miałam pojęcia, a nawet postanowiłam zrobić gruntowny porządek w mojej własnej szafie. Polecam gorąco publikację każdej kobiecie, która chce ubierać się z klasą i mieć świadomość tego, co nosi. 

wtorek, 27 stycznia 2015

Serafina, czyli opowieść o nie takich groźnych smokach


SERAFINA - RACHEL HARTMAN
WYDAWNICTWO MAG

Serafina to młoda, utalentowana dworska muzyczka i asystentka nadwornego kompozytora. W jej świecie smoki i ludzie zmuszeni są współistnieć ze sobą, ale jedni drugich nie potrafią zrozumieć. Prowadzi to do regularnych konfliktów i dużych uprzedzeń, zwłaszcza ze strony ludzi. W królestwie Goreddu dni toczą się spokojnie, jednak zdarza się coś, co wstrząsa całym narodem. Mianowicie książę Rufus zostaje zamordowany z zimną krwią - jego ciało znaleziono bez głowy i wszystko wskazuje na to, że to robota smoków. 

Powieść jest napisana ciekawie i z dużym rozmachem. Serafina, główna bohaterka ma silną i ciekawą osobowość. Pomysł na fabułę, całe połączenie świata ludzi i smoków w dosyć niekonwencjonalny sposób, jest naprawdę niezłe. Problem polega tylko na tym, że poprowadzenie narracji jest rozwleczone i momentami książka jest po prostu nudna. Sama historia również nie wnosi wiele do gatunku powieści fantasy. 

Uwagę przykuwa klimatyczna okładka, chyba najładniejsza ze wszystkim zagranicznych wydań, z którymi się spotkałam. 

Ostatecznie nie mogę powiedzieć, że "Serafiny" nie czyta się przyjemnie i szybko, aczkolwiek historia skrzypaczki nie zostanie chyba na długo w mojej pamięci. Nie wynika to z faktu, że książka jest zła, bo całość jest naprawdę dobrze i sprawnie skonstruowana. Po prostu im więcej człowiek przeczyta, tym mniej rzeczy mu się podoba i tym większe ma oczekiwania. A prawda jest taka, że ta pozycja jest całkowicie przeciętna i jest jej największa wada. 

środa, 14 stycznia 2015

Zac&Mia - A.J. Betts



Wydawnictwo: Feeria


Zac choruje na białaczkę. Podczas jednego z licznych pobytów w szpitalu na oddziale onkologicznym pojawia się dziewczyna w jego wieku. 

Książka ma dość nietypowy podział - ma trzy części pisane z różnej perspektywy. Jedna część przypada Zacowi, druga jest pisana na przemian według obydwu bohaterów i trzecia z perspektywy Mii. To rzadko spotykany zabieg, który zdecydowanie lepiej wpływa na odbiór powieści.

Sami bohaterowie budzili we mnie różne, czasami sprzeczne uczucia. Podobało mi się ironiczne poczucie humoru Zaca, jednak Mia (szczególnie na początku) niespecjalnie przypadła mi do gustu.  Zwykle jednak czytelnicy bardziej utożsamiają się z postaciami podobnymi do nich, więc to chyba normalne, bo rzeczywiście niewiele mam wspólnego z Mią. 


W sieci pojawiło się sporo porównań odnośnie "Zaca&Mii" do bardzo popularnej powieści Johna Greena, mianowicie "Gwiazd naszych winy". Pozornie książki mogą wydawać się podobne, ale w rzeczywistości są zupełnie inne. Pod względem "jakości" stoją według mnie na podobnym poziomie. I jedna, i druga mają swoje plusy i minusy. Tym, co wyróżnia "Zaca&Mię" jest z pewnością fakt, że rzeczywiście pokazuje chorobę. Bohaterowie czują się momentami bardzo źle i nie dają czytelnikowi zapomnieć, co im dolega (czytając chociażby "Gwiazd naszych winę" zdarzało mi się zapomnieć, naprawdę). 

Podsumowując, książka opowiada ciekawą historię, zupełnie różną od innych powieści tego typu. Mamy bohaterów, którzy co prawda nie od razu kupują nasze serce, ale kiedy już to się dzieje, nie ma dla czytelnika odwrotu. Nie da się o nich zapomnieć. Sama historia dzięki niecodziennej narracji wiele zyskuje, przez co powieść staje się ciekawą pozycją nie tylko dla miłośników Greena. 

wtorek, 6 stycznia 2015

Przeznaczeni, czyli książka o miłości, która wstrząsa światem

"Przeznaczeni" - Holly Bourne

Wydawnictwo: YA!



Poppy to siedemnastolatka z awersją do wszystkiego, co banalne. Nie stara się być popularna i uważa, że posiadanie w tym wieku chłopaka jest wymuszone, sztuczne i przereklamowane. Wszystko się jednak zmienia, kiedy poznaje Noego - buntowniczego gitarzystę z kapeli rockowej. Uczucie, które rodzi się pomiędzy nimi zaczyna być po pewnym czasie niebezpieczne. Problem robi się na tyle poważny, że ich miłość zaczyna zagrażać nie tylko bohaterom, ale również wielu zwyczajnym ludziom. 

Bohaterka jest zwyczajną dziewczyną, właściwie trochę podobną do mnie, głównie ze względu na specyficzne poglądy. Nie stara się udawać kogoś, kim nie jest. Pozornie powieść wydaje się być stereotypowa, jednak im dalej idziemy, tym akcja się zacieśnia i przyspiesza, nie pozwalając czytelnikowi na odłożenie książki na bok. Nie można odmówić uroku Noemu. Mamy do czynienia z bohaterem bardzo charyzmatycznym i tajemniczym, który w dodatku jest gitarzystą. Czego chcieć więcej?

Powieść czyta się bardzo szybko i przyjemnie, ale plot twist zupełnie wytrącił mnie z równowagi. Zwrot fabuły spada na czytelnika jak grom z jasnego nieba i nie daje o sobie zapomnieć. Nie chcę zdradzać za wiele, ale końcówka jest dla mnie paradoksalnie  największym rozczarowaniem "Przeznaczonych". Niby nie stereotypowo, a jednak niestety wyszło trochę...tak, banalnie.  A właśnie banalności najbardziej obawia się Poppy. 

Mimo wszystko "Przeznaczeni" to przyjemna lektura z intrygującymi bohaterami i ciekawą historią. Polecam nastolatkom marzącym o prawdziwej, iście disneyowskiej miłości. 

wtorek, 2 grudnia 2014

"Niebezpieczne istoty", czyli spinoff trylogi "Beautiful Creatures"



"Niebezpieczne istoty" - Kami Garcia, Margaret Stohl


Pamiętacie popularną nie tak dawno temu trylogię "Piękne istoty"? Niezwykła historia Leny Duchannes i jej rodziny zagościła w sercach wielu młodych czytelników, a książka doczekała się nawet ekranizacji. Teraz nadeszła pora na przyjrzenie się jej kuzynce Ridley - iście niebezpiecznej istocie ciemności. Jak się skończyło to starcie? No to czytajcie dalej. 



Ridley jest jedną z Obdarzonych. Jako Syrena posiada niezwykłe zdolności manipulowania ludźmi, które wykorzystuje z pełną premedytacją i czasami zupełnie bez serca. Bohaterka wyjeżdża wraz ze swoim chłopakiem Linkiem do Nowego Jorku. Nie wie jeszcze jednak do jakiej niebezpiecznej sytuacji doprowadzi i co to oznacza dla jej najbliższych. 

Spinoffy są dosyć niebezpieczną formą. Czytelnicy co prawda znają już świat i bohaterów, ale zazwyczaj przygody postaci drugoplanowych nie przykuwają takiej uwagi. Przykładem mogą być "Dary Anioła", gdzie, o ile główna bohaterka jest w porządku, to nie chciałabym zgłębiać szczegółów życia takiego Aleca. W "Niebezpiecznych istotach" sprawa wygląda zgoła inaczej. Lena z pierwotnej trylogii była  nieco przesłodzona i idealna. Ridley, jako istota ciemności ma dużo więcej do powiedzenia.  Wie, czego chce i nie ma żadnych zahamowań. 

Autorki w "Niebezpiecznych Istotach" pokazują nam zupełnie inny świat. Tu nie ma już miejsca na walkę dobra ze złem, bo podziału na tych dobrych i złych po prostu nie ma. To gra w układy pomiędzy wpływowymi, a jednocześnie najbardziej groźnymi istotami ciemności. W połączeniu z wątkiem lekko kryminalnym powieść czyta się bardzo szybko, ze sporą przyjemnością. Niewątpliwym minusem książki jest jednak postać Linka, który pozostaje nudny do szpiku kości. Nie mogę wyjść ze zdziwienia, jak Ridley, która jest najciekawszą postacią w całych Kronikach Obdarzonych, wytrzymuje z nim. 

Ostatecznie "Niebezpieczne Istoty" wypadają znacznie lepiej w porównaniu z pierwotną trylogią i są ciekawą alternatywą dla osób, które poszukują w powieściach Kami Garci i Margaret Stohl trochę bardziej mrocznego świata. 


P.S. Postaram się jeszcze w tym tygodniu zrobić małe  książkowe podsumowanie listopada. 

czwartek, 27 listopada 2014

"Kopalnie talentów", czyli przepis na sukces

Zwykle nie czytam zbyt wielu poradników. To dość specyficzny rodzaj literatury, spotkałam się już ze stwierdzeniem, że poradniki są książkami o niczym i zdaję sobie sprawę, że niektórzy ich po prostu nie lubią. Sięgnęłam jednak po "Kopalnie talentów" Rasmusa Ankersena, zafascynowana prawdziwym, namacalnym sukcesem i intuicja mnie nie myliła. Książka zaskoczyła mnie pod każdym względem. 




Tytułowe kopalnie talentów to miejsca, z których wywodzą się najlepsi zawodnicy sportowi świata. Nie ma w tym żadnej przesady, bo statystyki mówią same za siebie. Nie bez powodu Kenijczycy zajmują wszystkie czołowe miejsca w najważniejszych zawodach i olimpiadach o zasięgu światowym w biegach długodystansowych, a Brazylijczycy słyną z doskonałych piłkarzy. 

 Rasmus Ankersen jest byłym profesjonalnym piłkarzem i autorem wielu cenionych książek dotyczących szeroko rozumianego sukcesu. Aby zgłębić tajemnice Kopalni Talentów sprzedał swój dorobek i przez ponad pół roku jeździł po świecie, żeby poznać, zrozumieć i żyć razem z mistrzami. Autor  odpowiada na pytania dotyczące "cudownych ludzi" sportu i w jaki sposób  osiągnęli tak wiele. Podpowiada nam również przepis na sukces, bo okazuje się, że ten wcale nie zależy od żadnych "nadprzyrodzonych czynników". Niektóre tezy stawiane przez pisarza wydają się oczywiste, inne zaskakują, a jeszcze inne wzbudzają kontrowersje. 


Książka w przyjemny i przystępny sposób pokazuje czytelnikowi zależności pomiędzy największymi gwiazdami sportu i zmusza do głębszych przemyśleń. Ankersen zaobserwował fascynujące zjawisko i świetnie wykorzystał swoje sportowe doświadczenie. I naprawdę stworzył przepis na sukces w jednym przeciętnej długości poradniku. Tylko, żeby jeszcze komuś chciało się to wykorzystać. Wszak sukces, a zwłaszcza ten na wielką skalę wymaga ogromnych poświęceń.